Dzień dobry, cześć i czołem. Miniaturka po wojnie, kiedy Draco i Hermiona kolegują się ze sobą a Ginny i Blaise są razem. Piszę z perspektywy Hermiony. Życzę miłego czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wszystko było normalnie. Mój dom, rodzina , przyjaciele. Nie mam zielonego pojęcia jak znalazłam się na polanie. Okazało się, że nie byłam tam sama. Przyglądał am się osobie zza wysokich traw i krzewów. Z moich obserwacji mogłam wywnioskować, że był to chłopak w moim wieku, no może o rok starszy. Chciałam so niego podejść ale on zaczął się cofać i biec w przeciwnym kierunku. Pobiegłam za nim. Nie byłam szybka w bieganiu, ale w końcu go zobaczyłam.Przy arenie. Myślał, że nie znajdę go w tłumie. I miał rację .Jedyny znak szczególny jaki przyszedł mi teraz do głowy to jego włosy. Platynowe, roztrzepane włosy . Tutaj było dużo ludzi, ale nigdzie nie mogłam zauważyć tych włosów. Tak dokładnie, to nie wiedziałam gdzie jestem. Do domu wrócić nie mogłam , bo jak . Przecież, się nie teleportuję . Zmęczona usiadłam na jednym z podeście areny i zaczęłam odpływać w krainę Morfeusza, kiedy usłyszał am aksamitny głos przy moim uchu ."Obudź się, obudź się " jak mogłam się obudzić ? Moje powieki nagle stały się okropnie ciężkie . Ostatnie co pamiętam , to silne ręce niosoce mnie sama nie wiem gdzie.
Następny dzień. Obudziłam się w ... domu. Nie moim ale czyimś domu. Nie wiedziałam co tu robię. Gdy drzwi do "mojego" pokoju otworzyły się, zaczęła udawać, że cały czas śpię.
- Wiem, że nie śpisz.- usłyszałam ten sam aksamitny, tym razem wesoły męski głos. Przewróciłam się na drugi bok i zaczęłam powoli otwierać oczy. Bałam się, że okaże się on być zombie i zjeść mój mózg. Moje obawy zniknęły, kiedy zobaczyłam kim jest osoba dzięki której nie spałam na zimnie. Te roztrzepane, platynowe włosy ;niebiesko- szare głębokie jak ocean oczy; umięśnione ręce. To musiał być on.
- To ty .. - zdołał am wyszeptać. On chyba nie zrozumiał , bo zrobił zdziwioną minę.
- To ciebie widziałam na polanie. To ciebie goniłam przez cały czas. To ciebie szukał am na tej arenie ale mi zniknąłeś. Powiedz mi tylko ...
-Dlaczego ?- dokończył za mnie.
- To bardzo proste. Mój ojciec jest bardzo agresywny. Potrafi wyczuć to co ja sam czuję. Gdy widziałem, że idziesz w moją stronę, przestraszyłem się . Bałem się o ciebie. Bałem się, że będziesz miała przeze mnie kłopoty z moim ojcem. - zrobił smutną minę.
- Nic mi się nie stanie, zobaczysz. - uśmiechnęłam się w jego stronę aby dodać mu otuchy.
- Gdzie sobą moje ubrania ? - spytałam, widząc, że jestem w za dużej męskiej (pięknie pachnącej) koszulce i mojej (na szczęście ) bieliźnie.
-Twoje ubrania poszły do prania , bo byly cale mokre. - wtedy do pokoju ktoś zaczął pukać. Chłopak od razu wskoczył pod pierzynę i przetulił mnie do siebie żeby nie było widać mojej obecności . Okazało się, że był to tylko jego młodszy brat.
- Nie możesz mnie ukrywać. To nie w porządku.
- Może nie w porządku ale teraz mam się do kogo przytulić. - i zrobił rozbrajający mnie uśmiech.
- Nie pozwolę się ukrywać. HALO, CZY KTOŚ MNI....... - i przerwałam. Dlaczego ? Bo on mnie pocałował. Nie był to zwykły pocałunek. Dla mnie on był magiczny .
- Będziesz teraz cicho ?- dodał patrząc prosto w moje oczy. Ja bez wahania objęłam jego szyję i znów pocałowałam. Oddałam w ten pocałunek całą siebie. Chłopakowi chyba się spodobało bo położył swoją rękę na moim biodrze. Kiedy oderwaliśmy się od siebie wiedziałam, że to nie będzie tylko przelot na znajomość.
- Nawet nie wiem jak masz na imię. Wiem tylko tyle, że jesteś dla mnie kimś wyjątkowym. - powiedział. Uśmiechnęłam się do niego . Był dla mnie kimś wyjątkowym. Był dla mnie tym kimś.
~~~~~~~~
Przez jakieś tygodnie wracałam do niego. Czas nam płynął bardzo szybko ale również bardzo miło. Trzy dni po pierwszym pocałunku mój chłopak zabrał mnie do ZOO. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt , że wskoczyła na niego małpa i go mocno przytuliła. Udawał am wtedy wielce oburzoną ,gdyż chciałam mu pokazać swoją zazdrość, ale nie mogłam tak długo udawać kiedy przerzucił mnie sobie jak worek ziemniaków i poszliśmy do surykatek które były przesłodkie. Któregoś pięknego dnia, kiedy miał minąć miesiąc od naszego pierwszego pocałunku spokojnie poszliśmy do jego domu. Nie przewidzieliśmy , że będzie w nim jego ojciec.
- Co to za panienka ? Czy ja ci nie powiedziałem już, że nie zasłaugujesz na miłość. Jesteś nikim i szczerze żałuję, że się urodziłeś.- wtedy jego ojciec dał mu z pięści w brzuch. Wystraszona podbiegłam do niego i złapałam za dłoń. On mimo bólu uśmiechnął się do mnie pokrzepiająco.
- A ty co laluniu ? Spadaj stąd bo i ty nie wyjdziesz nez szwanku.
- Nigdzie się nie ruszam. - stanęłam przed chłopakiem jakbym chciała go obronić. I chciałam. Jego ojciec mocno się zdenerwował i walnął mnie w twarz. Moc uderzenia była taka silna, że upadłam na podłogę. Krew walczyła się z mojej wargi a łzy popłynęły z moich oczu.
-Zostaw ją. - powiedział mój ukochany. Wstał mimo bólu i uderzył swojego ojca w twarz.
- To był największy błąd twojego życia - powiedział przez zaciśnięte zęby. Jego pięść wystrzeliła i trafiła w mój skarb. Kiedy miłość mojego życia nie mogła się podnieść po uderzeniu, wskoczył am na plecy jego ojcu i zaczęła go drapać po całej twarzy. Po krótkiej chwili jego ojciec upadł i stracił przytomność. Podbiegłam do poturbowanego chłopaka i złapał am za dłoń. On wstał i podniósł mnie do góry. Od razu rzucił am się mu na szyję i pocałowałam. Nagle spojrzałam mu w oczy i się spytałam.
- Czy na prawdę wyglądam tak źle jak myślę?
- Dla mnie zawsze wyglądasz pięknie. Chodź do kuchni , zrobię ci opatrunek na kostkę i obłorzę wargę lodem. - dopiero teraz zauważyłam , że mam zwichniętą kostkę. Razem z nim pokuśtykałam do kuchni i zajęliśmy się sobą. To był prawdziwy dowód miłości.
~~~~~~~~
Leżeliśmy na tej samej polanie na której go spotkałam. Rozmawialiśmy o różnych głupotach aż w końcu mnie natchnęło.
-Skarbie ?
-Co tam misiu ?
-Nigdy nie powiedziałeś mi jak masz na imię. Wchodzimy ze sobą już 4 miesiące a ja cały czas tego nie wiem.
-Na prawdę ? No dobrze . Mam na imię Draco.
- Draco ...
~~~~ obudziłam się.
Od razu po wykonaniu podstawowych porannych czynności zeszłam do Wielkiej Sali. Od razu zobaczyłam Malfoy'a który rozmawiał z Blaise'm . Bez wahania podeszłam do niego.
- Cześć Mio ... - nie zdarzył bo go pocałowałam. Pocałunek ten był lepszy niż ten we śnie. Kiedy się od niego oderwałam spojrzałam w jego oczy. Zobaczyłam w nich radość. Zwykłą radość. Gdy tak patrzyłam w jego oczy on pocałował mnie ponownie.
- Tak długo na to czekałem- powiedział tuż przy moim uchu.
- Kocham cię Malfoy, głupi przemądrzały arystokrato.
- Kocham cię Granger, pannę wiem-to-wszystko, wieczną kujonicę. - i znowu się pocałowaliśmy. Dziękuję ci Morfeuszu za takie piękne sny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz